
Z pamiętnika wolontariuszki Chrześcijańskiej Służby Charytatywnej
Ruda Śląska, 9 października 2010 r.
Rozdajemy przytulność
Wiadomo, że nie po to bierzemy udział w zbiórce żywności, by pobijać rekordy, ale po to pobijamy rekordy, by mieć jak najwięcej środków na udzielenie pomocy tym, którzy jej najbardziej potrzebują! A czasem, oprócz pomagania, rozdajemy się też… przytulność.
W tegorocznym Podziel Się Posiłkiem udało nam się uzyskać ponad 655 kg artykułów spożywczych. Z nich przygotowaliśmy 64 paczki żywnościowe – zgodnie z ideą akcji – przeznaczone dla dzieci. 9 października natomiast zorganizowaliśmy spotkanie dla maluchów, połączone z rozdaniem tych smakołyków. Tego typu przedsięwzięcia zawsze przeprowadzamy w siedzibie naszej filii ChSCh. Zapraszamy wówczas całe rodziny wskazane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Rudzie Śląskiej.
Na naszych gości czekały: skromny poczęstunek, krótkie przemówienie Mirosławy Czarneckiej, kierownik filii oraz stolik z darmową literaturą. Ja natomiast zajęłam się programem dla najmłodszych. Tym razem wyszukałam historię z zaskakującą puentą – opowieść o człowieku, który się nie poddał, mimo że w oczach ludzi był wart mniej niż ostatnie 10$, które miał w kieszeni. Zawsze się denerwuję przed prowadzeniem takich zajęć dla dzieci. Jaki wybrać temat? Jak dotrzeć do tych małych główek? Jak zapisać się na trwałe w ich pamięci? A co, jeśli one wcale nie lubią tego mojego gadania?
– Proszę pani! O czym nam pani dziś opowie? – zapytał jakiś chłopczyk natychmiast, jak usiadł na krześle.
– Ale będzie dla nas jakaś historia, tak? – dociekał kolejny, sadowiąc się wygodnie obok kolegi.
– Bez sensu, jak nie będzie bajki – stwierdziła rezolutna dziewczynka.
Wszystkie moje wątpliwości w mig zniknęły. Okazało się, że ci mali uczestnicy spotkania, wchodząc do sali, automatycznie siadali w pierwszych rzędach i dopytywali, czy i tym razem coś dla nich przygotowano! Program miał się rozpocząć o godz. 17, a już od 16 zaczęli przychodzić ludzie... I coraz więcej ludzi... Aż budynek wypełnił się po brzegi! Moja publiczność liczyła sobie ponad pięćdziesięcioro dzieci! Bałam się, że nie będę w stanie ogarnąć takiej grupy. Ale jak to zawsze bywa, gdy Pan Bóg czuwa nad sprawą, wszystko odbyło się bez zarzutu. Mimo że było nam nieco... przytulnie, maluchy świetnie się bawiły i odeszły do domu nie tylko z pełnymi brzuszkami, ale także z uśmiechniętymi buziami!
A teraz czekamy na Świąteczną Zbiórkę Żywności!
Jeśli chcesz nam pomóc działać na rzecz niedożywionych dzieci, złóż swój dar na konto.
Czytaj więcej o pomocy żywnościowej ChSCh.
Pamiętaj o przekazaniu 1% podatku dla ChSCh (KRS 0000220518).
Z przytulnymi pozdrowieniami,
Sandra Piecha, Wasza Reporterka
korekta: mon